Nie mam czasu, mam wakacje.

Chyba coś w tym jest. Nigdy nie miałam takich zaległości w pisaniu jak teraz. Wcześniej sesja, potem nagła przerwa – zachłysnęłam się wolnością i piknikami na świeżym powietrzu (oczywiście mowa o Somersby i akompaniujących wiejskich traktorach. Tak czy siak to się liczy i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej). A kiedy odzyskałam pewną stabilizację wyjechałam nieoczekiwanie z moją rodzicielką nad morze. Ktoś by się spodziewał, że jeszcze będę miała czelność narzekać?

A jednak. 
Powód jest prosty: Rozleniwiłam się, przyznaje.
Najgorsze jest to, że takie #nicnierobienie wciąga i nie daje najmniejszej szansy na powrót do normalności.
A kiedyś trzeba.
Przynajmniej tak mówią wszyscy dorośli. 

Najwidoczniej jeżeli o mnie chodzi, nie mam czasu na myślenie o pracy. Mam wakacje. Za dwa dni wsiadam w jakże ekskluzywną komunikację podróżniczą (czytaj: pociąg) i podczas dziesięciu godzin drogi mam zamiar napisać przynajmniej dwa wiersze. Ależ sobie stawiam wysoko poprzeczkę, nie ma co. 

Właściwie to jest tylko jeden mały problem. Nie mogę pozbyć się z głowy myśli o uciekającym czasie. Jestem ciekawa, czy tylko ja zawsze na początku urlopu przewiduje już jego koniec? Powrót do pracy, obowiązków i nieprzyjemności. Masochistka. Tak trudno cieszyć się chwilą.

Zapewne powód tego ukryty jest w moim dzieciństwie. To wybitna i najwyżej punktowana odpowiedź w zawodzie psychologa, terapeuty, psychiatry i Pani w przedszkolu. Jeśli coś ci się w życiu nie udaje, nie jesteś zadowolony z tego jak działasz na przeróżnych płaszczyznach z pewnością miałeś/miałaś ckliwe przeżycia w młodym wieku (upadek z rowerka się nie liczy) Każdy wykształcony chłystek w skrojonym garniturze, kitlu bądź wracając do Pani z przedszkola – niebieskiej sukience w żółte kwiatki – ci to powie. Eh… a mówią, że tyle osób co roku pcha się na psychologię, no i po co? Jak ja po dziennikarstwie esencję zawodów jestem w stanie Wam przekazać.

Wracając.

W mojej małej głowie zbudowałam sobie plan. Nie jakiś bardzo skomplikowany plan, taki zwyczajny. Wszyscy wielcy zaczynali kiedyś od planu. Otóż co zamierzam:

1. Nie będę przejmować się zaległościami
2. Będę czerpać z wyjazdu tyle ile zdołam
3. Wrócę wypoczęta i gotowa do działania
4. Wykonam kilka zaległych telefonów
5. Dokończę zaczęte wpisy na bloga
6. Dopiekę opaleniznę (niezwiązane z lenistwem, ale jak to tak wakacje bez białego paska na tyłku)

Starczy. Jak na zawodowego leniucha, nie mogę za wiele kłaść na swoje barki bo jeszcze nie udźwignę ciężaru. Co ja, Pudzianowski? Hehe.  Moment dopiszę zaraz do listy punkt 7. 

7. Nie opowiadać żartów

OKEY
DO DZIEŁA!

  1 comment for “Nie mam czasu, mam wakacje.

  1. 10 sierpnia 2017 o 23:53

    Trzeba korzystać z lenistwa póki można. Jak skończą się wakacje, wtedy można zacząć się martwić ;P Pozdrawiam i życzę miłego wypoczynku :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *