A gdyby nikt za nas nie mógł decydować, uciekłbyś z czasem?

Nie wiem gdzie on się podział. Prawdopodobnie muszę pogodzić się z myślą, że nasze spotkania nigdy nie należały do szczególnie udanych. Myślałam, że było wyjątkowo. Pewnie mówił to każdej. Jak zwykle w takich przypadkach rozczarowanie przychodzi za szybko. Zazwyczaj leżał gdzieś niedaleko i wydobywał z siebie te ciche cykanie, a dziś? Prędkość małych pomagaczy przypomina jedynie pijane koleżanki, które tak wiele chciały tego wieczoru, a nie udało im się dotrzeć nawet do linii startu. To chyba efekt zbyt dużych oczekiwań, hm? Boli mnie od tego wszystkiego głowa. Rozsadzają myśli.

A mówili, że będzie tak łatwo. Nieważne, że za szklanym ekranem. Tak właściwie, to co to za różnica? Gdyby był plastikowy, to co innego? To wtedy ten przystojny Pan w dopasowanym błękitnym garniturze i przyklejonym uśmiechem, wskazałby mi właściwą drogę? A może stosownie do buntowniczego nastroju, powinnam potykać się o swoje kroki, wmawiając samej sobie, że to tylko przenośnia a nie odziedziczone po matce kończyny? Trudno jest mi nie wydobyć w tym momencie z siebie cichego wydechu. 

Wracając do czasu… wszyscy teraz tylko wmawiają nam, że powinno się łapać każdą chwilę, bo potem będzie za późno (blabla). Ja przepraszam bardzo, że wejdę w słowo ale może to ja chcę zadecydować później co będzie z moją późną przyszłością? Nikt na to nie wpadł? Zadziwiające. Nie poddaje się jednak i brnę dalej. A może dla mnie nie ma „tu i teraz”? A może to tylko atrapa mych myśli, które niczym plastikowe piłkarzyki dają się ustawiać gdzie popadnie. Nie chciałabym swoim życiem trafić do niewłaściwej bramki. Jeszcze jakiś grubas z przykrótką koszulką i gołą babą en face dostanie wymarzony punkt i przesuwając go po czerwonym polu uformuje na twarzy zawadiacki uśmiech. Oooo nie! Nigdy w życiu! 

Wiecie co? Dziś nie mam czasu na to co ważne, tylko na to co ważniejsze. Przynajmniej dla mnie. Dlatego pozostawiam wybór losowi. Aktualny stan gry: 0:1. Niech tylko nikt mi nie mówi, że mogłam skorzystać z koła ratunkowego. W mojej rozgrywce nikt mi go nie zaproponował. Wierzę, że kolejna runda będzie moją popisową.

Tymczasem…

  1 comment for “A gdyby nikt za nas nie mógł decydować, uciekłbyś z czasem?

  1. 13 czerwca 2017 o 23:11

    Od nas samych zależy jak będzie wyglądało nasze życie i czy będziemy umieli wykorzystać swój czas, ale czasem po prostu nie ma czasu na „łapanie chwil”, trzeba skupiać się na sprawach priorytetowych, tyle. Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *