12 – PoczytajmySobieKsiążki

W szalonej dwunastce sporo tytułów książkowych. Od ostatniej jedenastki trochę wpadło ciekawych pozycji. Spoglądając na swój plan studiów, coś mi się wydaje, że ciężko będzie pobić rekord miesięczny. Podejmę jednak to wyzwanie. Tymczasem…

#1 Bielszy odcień śmierci – Bernard Minier [512 kartek]

IMG_20170105_141454

TYŁ: Grudzień 2008 roku, dolina w Pirenejach. Wczesnym rankiem pracownicy elektrowni wodnej znajdują na górnej stacji kolejki linowej okaleczone ciało konia. Tego samego dnia młoda absolwentka psychologii obejmuje posadę w ściśle strzeżonym zakładzie psychiatrycznym dla przestępców, położonym w tej samej dolinie. W ciągu kilku dni okolicą wstrząsają kolejne zbrodnie. Śledztwo prowadzi komendant Martin Servaz, czterdziestoletni policjant z Tuluzy, znany ze swej przenikliwości i intuicji. Tym razem przyjdzie mu się jednak zmierzyć z wyjątkowo okrutnym i przebiegłym mordercą. Wkrótce się okaże, że bajkowe górskie miasteczko kryje mrożące krew w żyłach tajemnice. Czy będzie to dla Servaza początek koszmaru?

OPINIA: Gruba książka, czyli to co lubię najbardziej. Historia wciągająca od samego początku, trochę rozjeżdżająca się i myląca w tropach ale z ciekawym zakończeniem. Skłamałabym gdybym napisała, że to właśnie tej końcówki się spodziewałam… Czytałam już wcześniej pozycje Miniera, jednak tak jak w przypadku Nesbo postanowiłam cofnąć się do pierwszego tomu. Serdecznie polecam!

#2 Człowiek nietoperz – Jo Nesbo [344 kartek]

czlowiek-nietoperz nesbo

TYŁ: Norweski policjant Harry Hole przybywa do Sydney, aby wyjaśnić sprawę zabójstwa swej rodaczki, Inger Holter, być może ofiary seryjnego mordercy. Z miejscowym funkcjonariuszem, Aborygenem Andrew Kensingtonem, Harry poznaje dzielnicę domów publicznych i podejrzanych lokali, w których handluje się narkotykami, wędruje ulicami, po których snują się dewianci seksualni. Przytłoczony nadmiarem obrazów i informacji początkowo nie łączy ich w logiczną całość. Zrozumienie przychodzi zbyt późno, a Harry za wyeliminowanie psychopatycznego zabójcy zapłaci wysoką cenę...

OPINIA: Ho,ho,ho! Cudeńko w czystej postaci. Miło czasem wrócić do początków i skupić się nie tylko na kryminalnej zagadce ale i prywatnej stronie głównego bohatera. Harry Hole nie przestaje mnie intrygować. W drugiej części zawita do Bangkoku. Ale to już w „Karaluchach”.

#3 Wbrew zasadom – Samantha Young [423 kartek]

IMG_20170304_143041

TYŁ: Kilka lat temu Jocelyn pożegnała się w Stanach Zjednoczonych ze swoją tragiczną przeszłością i zaczęła nowe życie w Szkocji. Zakończyła żałobę, przepędziła demony i postanowiła już nigdy nie obdarzyć nikogo uczuciem. Życie samotnika układało jej się całkiem nieźle, dopóki nie wprowadziła się do nowego domu na Dublin Street, gdzie poznała mężczyznę, który wtargnął w jej starannie strzeżoną prywatność. Braden Carmichael zawsze dostawał to, czego chce – a tym razem jest zdeterminowany zaciągnąć Jocelyn do łóżka. Wiedząc, jak bardzo obawia się ona stałych związków, Braden proponuje układ bez zobowiązań, który zadowoli ich oboje.

OPINIA: Mmmm…. nie wiem jak mam ocenić wyżej wymienioną książkę. Natrafiłam na nią, przeglądając zwartość Empiku pod kątem smakowitych erotyków. Kusiły mnie mocne i sadystyczne historie, korciły jednocześnie słodkie powieści z mocnymi wątkami. Wybrałam drugą stronę i trochę się zawiodłam. To znaczy z góry muszę przeprosić autorkę ale bardziej wciągnęła mnie pierwsza część skupiająca się na poznawaniu, zalotach głównej pary bohaterów… czułam wtedy miłe łaskotanie w brzuchu i ciarki na ciele. Kiedy doszło do złączenia Jocelyn i Bradena – magia prysła. Naparzanie się jak króliki nie wywołuje u mnie zachwytu lecz nudę. Także tego: 5/10.

#4 Człowiek w poszukiwaniu sensu – Viktor E. Frankl [223 kartek]

IMG_20170304_143050

TYŁ: Człowiek w poszukiwaniu sensu Viktora E. Frankla to jedna z najbardziej wpływowych książek w literaturze psychiatrycznej od czasu Freuda. Zaczyna się od długiego, suchego i głęboko poruszającego osobistego eseju o pięcioletnim pobycie Frankla w Auschwitz i innych obozach koncentracyjnych i jego wysiłkach w tym czasie, by znaleźć powody do życia. Druga część książki opisuje metody psychoterapeutyczne, które Frankl opracował jako pierwszy na bazie swoich doświadczeń z obozów. 

OPINIA: Mówi się, że historie o obozach koncentracyjnych dziś stają się mocno przereklamowane. Jeśli o mnie chodzi ten temat ciągle wywołuje zaskoczenie, niesmak, smutek ale i gniew, zdumienie i siłę która objawia się przez natłok myśli i wspomnień dotyczących własnego życia. Kiedy natrafiam na takie treści uczę się od nowa doceniać to co zesłał mi los. „Człowiek w poszukiwaniu sensu” jak wynika z opisu to jednak nie tylko historia i wspomnienia zza krat ale i naukowa koncepcja obejmująca tematy cierpienia i sensu życia. Frankl stworzył psychoterapeutyczną doktrynę, nazywając ją logoterapią. W książce rozwija pojęcia takie jak: istota egzystencji, sens miłości, noodynamika, loodrama, wola sensu i wiele,wiele innych. Bardzo ciężko jest kilkoma zdaniami podsumować jego dzieło dlatego pozwolę sobie wstawić dwa zdania, po których większość z was powinna zdecydować się na zakup tej książki. Czytając je można sobie tylko wyobrazić co przeżył ten człowiek i jaki silny z tego wyszedł…

Nigdy nie powinniśmy zapominać, że sens życia można odnaleźć nawet wtedy , gdy znajdziemy się w beznadziejnej sytuacji, twarzą w twarz z przeznaczeniem, którego nie sposób zmienić. Jedyne, co możemy wówczas zrobić, to być świadkami czegoś wyjątkowego, do czego zdolny jest tylko człowiek, a mianowicie przemiany osobistej tragedii w triumf ludzkiego ducha, upadku w zwycięstwo (…) str. 169

#5 Zbyt wiele szczęścia – Alice Munro [409 kartek]

IMG_20170304_143126

TYŁ: Dziesięć najnowszych opowiadań znakomitej kanadyjskiej pisarki od lat wymienianej w gronie kandydatów do literackiej Nagrody Nobla. Dziesięcioro głównych bohaterów (przeważnie bohaterek) i dziesięć historii rozgrywających się w dwudziestowiecznej Kanadzie i dziewiętnastowiecznej Europie. Niezależnie od tego, czy centralnym wydarzeniem w opowiadaniu jest napad z bronią w ręku czy rywalizacja o względy mężczyzny, wyuzdany rytuał czy potrójne morderstwo, intymna i wyciszona proza Alice Munro sprawia, że czytelnik czuje się, jakby dopuszczano go do najgłębiej skrywanych rodzinnych tajemnic.

OPINIA: Z wszystkich zapisanych historii, tylko jedna mocniej wbiła mnie w fotel. Całość jest mało interesująca, wolna w swej zaplanowanej akcji i skupiająca się na detalach zamiast na głównych bohaterach. Oczywiście jeśli taki był zamysł autorki to przepraszam, do mnie to jednak nie trafiło. Książkę wypożyczyłam dzięki pięknej okładce przypominającej mi film o podróży pewnego młodego człowieka. Nie ukrywam, że skusiła mnie również Nagroda Bookera. No cóż… pięknie sprawdza się zdanie: „Nie osądzaj książki po okładce”.

 

CO AKTUALNIE CZYTAM?

IMG_20170304_143032 IMG_20170304_143118

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *